Dzieje „ukraińskiego”
okresu COP w Jaworznie doczekały się już pewnej liczby publikacji.
Kwestię tę podejmowali w swych pracach m.in. Eugeniusz Misiło,
Kazimierz Mieroszewski czy Łukasz Kamiński. Ukazało się też sporo
tekstów o charakterze memuarystycznym, publikowanych bądź to na
łamach czasopism (w tym ukraińskiego tygodnika „Nasze
Słowo”), bądź w publikacjach zwartych. W chwili obecnej w Toronto
do końca dobiegają prace redakcyjne nad tomem wspomnień
Ukraińców – byłych więźniów Jaworzna. Informacje
dotyczące tego zagadnienia można także odnaleźć w publikacjach
traktujących w ogóle akcji „Wisła”, czy
dziejów mniejszości ukraińskiej w PRL. Niniejszy tekst dotyczy stosunkowo mało znanego
zagadnienia (i jednocześnie niedużej liczebnie grupy ukraińskich więźniów), tzn.
niemal półtorarocznego pobycie w tym miejscu odosobnienia kapłanów narodowości
ukraińskiej.
Jak to już zostało odnotowane w literaturze przedmiotu, w 1947 r. COP w Jaworznie uwięziono 27 księży, w tym
22 duchownych greckokatolickich i 5 prawosławnych. Pierwsi kapłani osadzeni zostali w
maju 1947 r. Byli to księża uniccy ks. Włodzimierz Boziuk, ks. Eustachy
Charachalis, ks. Jan Jaremin, ks. Emilian Kałeniuk, ks. Eugeniusz Chylak i ks.
Stefan Szeremeta. W następnym miesiącu za drutami obozu znalazło się dwóch
kolejnych kapłanów ks. Michał Haszczak i ks. Stefan Dziubina. Największą grupę
księży – aż czternastu – uwięziono w lipcu 1947 r. Byli to greckokatoliccy
kapłani o. Adam (imię zakonne Andrzej) Abrahamowicz, ks. Jan Bułat, ks.
Konstanty Daćko, ks. Grzegorz Fedoryszczak, ks. Jarosław Hrebeniak, ks. Aleksy
Kolankowski, ks. Emilian Kotys, ks. Sylwester Krupa, ks. Julian Krynicki, ks.
Piotr Maziar, ks. Jerzy Męciński i ks. Mikołaj Zając oraz dwaj duchowni
prawosławni ks. Damian Towstiuk, ks. Bazyli Laszenko. W sierpniu wśród więźniów
znaleźli się greckokatolicki duchowny ks. Jan Seneta i trzej prawosławni kapłani
ks. Mikołaj Kostyszyn, ks. Aleksy Nestorowicz i ks. Józef Kundeus, którzy
zatrzymani zostali przez funkcjonariuszy olsztyńskiego WUBP już na ziemiach
północnych i przewiezieni zostali do Jaworzna po krótkim pobycie w olsztyńskim
areszcie. Ostatnim duchownym osadzonym w COP w Jaworznie był greckokatolicki
kapłan ks. Michał Doczyło także zatrzymany już po akcji „Wisła” na ziemiach
zachodnich. W obozie znalazł się on 23 września 1947 r. Żaden z księży nie
został uwięziony na podstawie wyroku sądowego. Prawdopodobnie też, choć kwestia
ta wymaga dalszych poszukiwań archiwalnych, na osadzenie przynajmniej części z
ich nie została początkowo wydana sankcja prokuratorska. Jak wynika ze wspomnień, pierwotnie uwięzieni kapłani
zostali umieszczeni w różnych barakach, z czasem jednak wszystkich ich
przeniesiono do baraku oznaczonego numerem 12.
W momencie uwięzienia w
COP w Jaworznie ukraińscy duchowni byli już w zaawansowanym wieku. Aż 16 (ponad
59%) księży urodziło się przed 1900 r., 7 (niemal 26%) w dekadzie lat 1900-1910
i jedynie 4 po roku 1910 (ponad 14%). Najstarszymi duchownymi byli uniccy
kapłani ks. Chylak ur. w 1877 r. i ks. Krynicki, który na świat przyszedł rok
później. Najmłodszym był prawosławny duchowny ks. Nesterowicz, który urodził się
w 1920 r.
Zgodnie z tradycją Kościołów wschodnich, umożliwiającą
(upraszczając nieco tę kwestię) osobom duchownym rezygnację z celibatu,
niektórzy księża osadzeni w COP w Jaworznie mieli własne rodziny. Z posiadanych
na dzień dzisiejszy danych wiadomo iż 10 z nich było bezżennymi, 4 było
wdowcami, 11 miało żony, w przypadku 2 duchownych prawosławnych nie udało się
zebrać tego rodzaju danych, choć prawdopodobnie nie żyli w stanie wolnym.
Kwestia ta godna jest zaznaczenia, ponieważ niektórzy z uwięzionych kapłanów za
drutami Jaworzna znaleźli się razem ze swymi bliskimi. W sytuacji takiej byli:
owdowiały w 1940 r. ks. Daćko, który osadzony został razem z dziećmi Teodorą i
Adrianem, będący również wdowcem ks. Kotys uwięziony razem z córką Iwanną,
wdowiec ks. Krynicki więziony razem z córką Heleną i synem Aleksandrem, ks.
Męciński osadzony razem ze swą żoną Włodzimierą i ks. Szeremeta, którego
aresztowano i uwięziono razem z żoną Jaromirą i córką Marią. Duchowni ci nie
mogli więc raczej liczyć na żadną pomoc ze strony swych, pozostałych na
wolności, rodzin. Wyjątkowym „szczęśliwcem” (choć słowo to niezbyt pasuje do
omawianych wydarzeń), okazał się ks. Chylak, który wyszedł na wolność dzięki
staraniom swego syna – wówczas urzędnika w Ministerstwie Rolnictwa. Inni kapłani
mogli ewentualnie otrzymywać paczki żywnościowe organizowane przez pozostałe na
wolności rodziny, czy parafian (choć w niektórych relacjach wspomina się, iż
personel obozu utrudniał dostarczanie przesyłek kapłanom), lub też na pomoc
organizowaną przez innych księży czy struktury kościelne. Wiadomo więc, iż w przypadku kapłanów prawosławnych
starania o ich zwolnienie czy udzielenie im jakiejkolwiek innej pomocy czynił
Warszawski Konsystorz Prawosławny, zaś w przypadku duchownych greckokatolickich już w
1947 r. nadeszła – za pośrednictwem prymasa Hlonda – pomoc pieniężna ze Stolicy
Apostolskiej.
Nie wszyscy księża osadzeni w COP w Jaworznie
w pełni identyfikowali się z ukraińską tożsamością narodową, co już samo w sobie
podważa stawiane im w czasie śledztwa – o czym szerzej niżej – zarzuty
współpracy z ukraińskim podziemiem. Najjaskrawszym przykładem był ks. Chylak,
który uważał się za Rusina i jeszcze przed 1939 r. otwarcie głosił poglądy
rusofilskie. Być może to w jakimś sensie tłumaczy jego stosunkowo szybkie
zwolnienie z Jaworzna. Między duchownymi znalazło się kilka osób o – jeżeli
można to w ten sposób sformułować – niezwykle ciekawych życiorysach. Jedynie dla
przykładu w tym miejscu wymienić można studytę o. Abrahamowicza, który na
świat przyszedł w rodzinie karaimskiej i chrzest przyjął w wieku 7 lat, czy też
prawosławnego duchownego ks. Towstiuka, który pochodził z Zakarpacia i aż do
1954 r. (a więc i w okresie pobyty w obozie) posiadał obywatelstwo
rumuńskie.
Część spośród osadzonych w COP w Jaworznie kapłanów była
już wcześniej – w różnym okresie i przez różne
władze – więziona. Wspomniany ks. Chylak, zwolennik jak
wzmiankowano poglądów rusofilskich, był zatrzymany jeszcze w
1914 r. przez władze Austro-Wegier i uwięziony w obozie w Talergofie. Z
tych samych powodów ponad ćwierć wieku później – w
1941 r. został on aresztowany przez Gestapo i do 1945 r. był
internowany w Kielcach. Więźniem Talergofu był też ks. Maziar. Z kolei
ks. Bułat za narodową, proukraińską, działalność przed 1939 r. był
przez krótki okres więźniem Berezy Kartuskiej. Przed komunistycznym sądem w 1946 r., a więc jeszcze
przed uwięzieniem w Jaworznie, stanął z kolei ks. Haszczak, który już wówczas
został oczyszczony ze stawianych mu zarzutów.
Duchownych uwięzionych w
COP w Jaworznie, podobnie jak innych więźniów ukraińskich, oskarżano o
przynależność do ukraińskiego podziemia tzn. oddziałów UPA lub siatki cywilnej
OUN. Zarzuty te były bezpodstawne, niekiedy oparte na pogłoskach czy
niesprawdzonych donosach. Jak się wydaje najczęściej decyzje o zatrzymaniu
kapłanów podejmowane były przez dowódcę wysiedlającego daną miejscowość, lub
funkcjonariuszy lokalnej bezpieki. Było to zresztą zgodne z wytycznymi, które
obligowały oddziały wysiedlające do sporządzania ad hoc (w przypadku
ich braku) spisów osób podejrzanych o kontakty z ukraińską partyzantką.
„Przystąpić natychmiast do wykonywania spisów inteligencji ukraińskiej oraz jej
rozpracowywania, zwracając szczególną uwagę na na kler greckokatolicki, jako
trzon działalności ukraińskiego podziemia. Bezwzględnie wykryć Ukraińców
podszywających się pod narodowość polską” – polecał na przykład swym podwładnym
dowódca 7. DP płk Jan Kobylański. Wydaje się więc, że podstawowym faktem, decydującym o
skierowaniu tych akurat kapłanów do obozu w Jaworznie, był sam fakt iż
postrzegano ich jako duchownych narodowości ukraińskiej. Z drugiej jednak strony
niektórzy z uwięzionych księży rzeczywiście mogli utrzymywać jakieś kontakty z
podziemiem, aczkolwiek – co należy zaznaczyć – nie wykraczały one poza ich
obowiązki duszpasterskie, których jako kapłani nie mogli odmówić (grzebanie
zabitych, spowiadanie, błogosławienie małżeństw itp.).
Mimo to działająca
w COP w Jaworznie grupa śledcza MBP starała się wydobyć od kapłanów
samooskarżające zeznania. W czasie przesłuchań stosowano – podobnie jak wobec
innych więźniów – brutalne metody, najczęściej bicie. Niejednokrotnie kapłani
byli też bici przez salowych i barakowych. Jak wynika ze wspomnień byłych
więźniów, w baraku nr 12, w którym jak wyżej wspomniano umieszczono kapłanów,
najokrutniejszym salowym – bezpośrednim nadzorcą nad więźniami – był Józef
Iwanów z Sanoka (ur. 3 XI 1910, nr obozowy 641), zaś nadbarakowym Jan Węgrzyn
(ur. 24 VII 1903 r., nr obozowy 970). „Prawdopodobnie obozowa administracja dowiedziawszy
się, że on wyjątkowo nie lubi duchownych, wszystkich ich dała pod jego nadzór.
On rzeczywiście okrutnie nas wszystkich katował, zadając fizyczne i moralne
tortury” – pisał po latach o salowym Iwanowie ks. Dziubina.
Niektórzy księża zmuszani byli do pracy
fizycznej (np. ks. Kotys i ks. Towstiuk pracowali w pobliskiej kopalni), czy też
różnego rodzaju wyczerpujących, a często bezsensownych, prac porządkowych. „By
moralnie poniżyć księży, wymyślano nam inne prace. – wspominał cytowany ks.
Dziubina – Gdy spadł pierwszy mokry śnieg, wydano nakaz zamieść go z dróżek
między barakami wysypanych żużlem. Zmiecione błoto kazali nam kłaść na wóz,
któremuś z księży zaprząc się, a innego duchownego sadzali na błotnistą kupę na
wozie, dawali miotłę i pośród krzyku oraz śmiechu wywozili poza terytorium
baraków. Jednego razu znaleźli między barakami zdechłego kota. Zmusili ks.
Męcińskiego do urządzenia mu pogrzebu. Narzucili na niego jakąś płachtę, która
miał imitować ornat, w rękę wetknęli miotłę, zgonili innych więźniów. Po
drwinach, nareszcie zanieśli kota za barak i zakopali. Raz naszych księży
zgonili pod wieżę strażniczą śpiewać religijne pieśni dla wartownika na tej
wieży. Dodatkową udręka było to, że zaraz obok niej była latryna”. Wśród tortur i szykan stosowanych wobec księży
wymienić też należy zmuszanie do wykonywania różnego rodzaju wyniszczających
„ćwiczeń”: biegów, „żabek”, przysiadów, wielogodzinnego stania z cegłami w
rękach itp., co w połączeniu z zaawansowanym jak wspomniano wiekiem i głodowymi
racjami przydzielanej żywności prowadziło do szybkiego wycieńczenia organizmu.
„Na księdza Jaremina siadali i jeździli na nim wierzchem” – wspominał po latach
jeden z więźniów21.
W efekcie takiego traktowania i warunków
bytowych panujących w COP w Jaworznie jeden z greckokatolickich księży – ks.
Krynicki – zmarł 31 lipca 1948 r. Świadek jego śmierci wspominał po latach:
„Przed jednym z baraków siedziała grupa więźniów, grali w szachy, był między
nimi proboszcz wsi Wierzbica ks. Julian Krynicki. Raptem usłyszeliśmy, że on
mocno zachrapał [...] powoli osunął się na ziemię. Podnieśliśmy go, chcieliśmy
ratować, lecz na próżno. Był martwy. [...] Ze śmiercią ks. Krynickiego związany
jest fakt, że po raz pierwszy zmarłemu więźniowi dano trumnę i pozwolono
odprawić nad nim parastas [nabożeństwo żałobne – I.H]. Jednak w samym pogrzebie
nie braliśmy udziału; nie pozwolono nam”. Na udział w pochówku nie zezwolono też córce
zmarłego, która przetrzymywana była w żeńskiej części podobozu. Duchowny
pochowany został na przyobozowym cmentarzu.
Mimo stosowanych brutalnych
metod śledztwa jedynie od jednego z uwięzionych kapłanów – ks. Kolankowskiego –
wydobyto zeznania na podstawie których postawiono mu zarzut współpracy z
ukraińską partyzantką, bowiem w kryjówce pod stodołą jego probostwa dowództwo
ukraińskiego podziemia ukryło część swego archiwum, które zostało następnie w
1948 r. odnalezione przez funkcjonariuszy MBP. Z tego też powodu 20 kwietnia 1948 r. ks.
Kolankowskiego wywieziono z obozu do więzienia ul. Montelupich w Krakowie. 4
maja tego samego roku został on skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie
na 10 lat więzienia, utratę praw publicznych i obywatelskich na 5 lat oraz
pozbawienie mienia na rzecz skarbu państwa. 12 sierpnia 1948 r. duchownego
przewieziono do więzienia w Sztumie, gdzie zmarł 26 lipca 1953 r. Według akt
sprawy zgon nastąpił w szpitalu więziennym z powodu niewydolności układu
krążenia, choć w literaturze przedmiotu można też odnaleźć informacje, że
duchowny został zamordowany przez więziennych strażników (utopiony w
przeciwpożarowej beczce z wodą).
Rzecz jasna duchownym nie pozwalano
pełnić żadnych posług religijnych Jedynym właściwie wyjątkiem był wspomniany
wyżej parastas, który zezwolono odmówić nad zmarłym ks. Krynickim. Więźniom
pozostawała więc jedynie cicha, własna i odmawiana często po kryjomu modlitwa. Z
przekazów osób przetrzymywanych w ukraińskim podobozie COP w Jaworznie wynika,
iż tylko raz, na Boże Narodzenie w grudniu 1947 r., zezwolono na pobyt kapłana
katolickiego obrządku łacińskiego, który odprawił nabożeństwo w więziennym
szpitalu i ochrzcił około 20 urodzonych już w obozie dzieci. Przynajmniej jedno
dziecko zostało też potajemnie ochrzczone przez ks. Dziubinę w katolickim
obrządku wschodnim.
Pierwszym duchownym z przedstawianej tu grupy więźniów,
który został zwolniony z obozu był ks. Chylak, który
– jak już wspomniano – wyszedł na wolność dzięki staraniom
swego syna już półtora miesiąca po uwięzieniu. Na początku
września 1947 r. zwolniony też został ks. Boziuk. Kwestią pozostałych
24 księży i brakiem wyników toczonego wobec nich śledztwa
zainteresowała się latem 1948 r. centrala bezpieki, a konkretniej
Departament V MBP w kompetencji którego znajdowały się wszelkie
sprawy kościelne. W połowie sierpnia 1948 r. (najprawdopodobniej 16 lub
17) do obozu przyjechał delegowany specjalnie w tej sprawie oficer
śledczy owego Departamentu Karol Soplak, który co najmniej przez
następne dwa dni przesłuchiwał kapłanów. Zdobyte przez niego
materiały nie wniosły jednak – jak się wydaje – wiele
nowych faktów.
W następnych tygodniach nastąpiła więc wymiana korespondencji między
prokuraturą, a różnymi komórkami organów
bezpieczeństwa zarówno szczebla wojewódzkiego, jak i
centralnego. „Z uwagi na to, że do Wydziału Śledczego
tut[ejszego] Urzędu Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Krakowie przesyła
szereg pism, próśb od rodzin wymienionych w raporcie
[duchownych], oraz pism napływających od aresztowanych z COP, w
których opisują swój zły stan zdrowia, jak również
z uwagi na to, że sankcja prokuratorska wydana w lipcu 1947 r. jest
przedawniona, a do dalszego przedłużenia sankcji nie posiadamy
materiałów obciążających, w związku z tym prosimy o wydanie
decyzji w sprawie wyżej wymienionych osób” – pisał w
październiku 1948 r. do Warszawy w sprawie więzionych w Jaworznie
księży zastępca szefa WUBP w Krakowie. Ostateczne rozstrzygnięcie w tej
sprawie podjęte zostało w MBP w grudniu tego samego roku. „Celem
zakończenia śledztwa przeciwko księżom greckokatolickim i prawosławnym
podejrzanym o współpracę z UPA i osadzonym w COP w Jaworznie
– pisała dyrektor Departamentu V Julia Brystygier do szefa WUBP w
Krakowie – deleguję kierownika Sekcji 1 Dep[artamentu] V ob.
[Karola] Soplaka i referenta ob. Kosińskiego od dnia 6-go do 10 XII
[19]48 r. Większą część księży przewiduję zwolnić, a niektórych
osadzić w więzieniu karno-śledczym celem prowadzenia dalszego śledztwa.
W związku z powyższym proszę: 1) przydzielić do pomocy w[yżej]
w[ymienionym] pracownikom V Dep[artamentu] jednego waszego pracownika z
Wydziału Śledczego lub Wydziału V dla szybkiego przesłuchania
wszystkich księży; 2) polecić Wydziałowi Śledczemu wystosować wnioski
na zwolnienie i osadzenie w więzieniu karno-śledczym tych księży,
którzy będą wytypowani do zwolnienia i osadzenia w więzieniu
przez ob. Soplaka po ich przesłuchaniu i po uprzednim telefonicznym
porozumieniu ze mną. Księża zakwalifikowani do osadzenia w więzieniu
zostaną przetransportowani do więzienia karno-śledczego według
wskazówek dyrektora Dep[artamentu] VI MBP”. Jeszcze dwa
dni przed wysłaniem tego pisma wspomniany wyżej funkcjonariusz Karol
Soplak sporządził plan działań które zamierzał podjąć po
przybyciu na miejsce. Na podstawie materiałów, którymi
dysponował, wytypował on 6 księży greckokatolickich do werbunku (ks.
Szeremeta, ks. Maziar, ks. Krupa, ks. Jaremin, ks. Bułat, ks. Zając
– trzej ostatni określeni zostali jako „rezerwowi”),
oraz duchownych którym zarzucano współpracę z podziemiem
ukraińskim i których zamierzano osadzić wprost w więzieniu (ks.
Haszczak, ks. Daćko, ks. Zając – gdyby nie zgodził się na
werbunek? i prawosławny kapłan ks. Towstiuk). Pozostałych zamierzano
zwolnić. Między zwolnionymi mieli też być księża, których
bezpieka zamierzał pozyskać do współpracy. Ci którzy się
ewentualnie na to nie zgodzili, mieli dołączyć do grupy
więźniów. Plan ten miał być realizowany w COP w Jaworznie w
dniach 7-9 grudnia 1948 r. „Dnia 6 XII 1948 r. kierownik sekcji
Soplak z ref[erentem] Kosińskim wyjadą do Jaworzna przez Kraków.
– uściślał przebieg całego przedsięwzięcia – W Krakowie
Wydział Śledczy przygotuje wnioski do zwolnienia księży wymienionych w
pkt. 2) i osadzenia w więzieniu księży wymienionych w pkt. 3, z tym, że
wnioski na pozostałych księży podlegających zwolnieniu i osadzeniu w
więzieniu Wydz[iał] Śledczy wystosuje po dokonaniu werbunków
przez kierownika Soplaka w Jaworznie. [...] Dnia 7, 8 i 9 XII 1948 r.
kier[ownik] Soplak, ref[erent] Kosiński i jeden pracownik Wydziału
Śledczego lub Sekcji 5. Wydziału V WUBP Kraków przeprowadzą
przesłuchania wszystkich wymienionych księży, z tym, że Soplak
przesłucha tylko wytypowanych do werbunku, w celu werbunku. [...]
Księży, którzy nie pójdą na werbunek niezwłocznie po
przesłuchaniu [należy] odizolować, by zapobiec porozumieniu się z
resztą księży, których się zwolni. [...] Po zakończeniu akcji
werbunku i przesłuchania Soplak natychmiast przez WCz [łączność na
wysokiej częstotliwości – I.H.] zawiadomi dyrektora Departamentu
V MBP o rezultacie akcji, [oraz] wystąpi z konkretnym wnioskiem na
zwolnienie i osadzenie w więzieniu tych księży, których się
zwerbuje i którzy nie pójdą na werbunek. [...] Księży
zakwalifikowanych do osadzenia w więzieniu karno-śledczym [należy]
osadzić w więzieniu w Opolu”.
pozyskano (najprawdopodobniej właśnie w obozie w
Jaworznie) ks. Szeremetę, który zgodził się pracować jako informator o ps.
„Wacek”. Jednak – jak stwierdzono w jednym z dokumentów – „okazało się, że
»Wacek« posiada b[ardzo] słabe możliwości rozpracowywania tej grupy i wobec tego
przekazano go na kontakt do WUBP Kraków, gdzie obecnie przebywa”Obecny etap kwerendy archiwalnej nie daje
podstaw by stwierdzić, czy – a jeżeli tak to dokładnie których – duchownych
udało się wówczas „złamać”, oraz w jakim stopniu mogli oni ewentualnie podjąć
współpracę z organami bezpieczeństwa. W odnalezionych przez piszącego te słowa archiwaliach
można jedynie natrafić na informację, że do sprawy obiektowej założonej na
duchowieństwo greckokatolickie o kryptonimie „A-O”. W sumie więc w kwestii tej wiadomo niewiele. Faktem
jest jedynie to, że 12 grudnia 1948 r. 18 osób (17 duchownych oraz 1 osoba
świecka – Jan Lewko) zostało zwolnionych z Jaworzna. „Wszyscy zwolnieni otrzymali nakazy zwolnienia i
odebrano od nich zobowiązania o zachowaniu tajemnicy na jakie okoliczności byli
przesłuchiwani. Ponadto wszystkim zwolnionym zwrócono depozyty i ich dokumenty
osobiste. W zamian odebrano pokwitowania odbioru. Wszyscy zwolnieni zostali
odstawieni autem do Szczakowej, która jest węzłową stacją. Stamtąd rozjechali
się do swoich miejsc zamieszkania” – raportował swym zwierzchnikom w Warszawie
ówczesny naczelnik Wydziału V WUBP w Krakowie. Zwolnienie wspomnianych duchownych nie oznaczało
rzecz jasna, że organa bezpieczeństwa przestały się nimi interesować. Wręcz
przeciwnie. Już 7 stycznia 1949 r. WUBP w Krakowie przesłał do Warszawy wykaz
zwolnionych duchownych z adresami pod które się oni udali opuszczając Jaworzno. Ich dalszym rozpracowywaniem miały się już zająć
terenowe (wojewódzkie i powiatowe) urzędy bezpieczeństwa.
Ostatnich 6 kapłanów (ks. Daćko, ks. Haszczak, ks. Krupa, ks.
Maziar, ks. Towstiuk, i ks. Zając) zgodnie ze wspomnianym wyżej planem
przewieziono 8 stycznia 1949 r. do więzienia na Montelupich w Krakowie,
a następnie – po około dwóch tygodniach do karno-śledczego
więzienia w Grudziądzu. „Przesyłając w załączeniu postanowienie
Naczelnej Prokuratury Wojskowej o tymczasowym aresztowaniu wraz z
nakazami przyjęcia obywateli: Krupa Sylwester, Daćko Konstanty, Maziar
Piotr, Towstiuk Damian, Haszczak Mikołaj i Zając Mikołaj osadzonych w
COP w Jaworznie proszę o wydanie zarządzenia niezwłocznego
przetransportowania w[yżej] wym[ienionych] do więzienia karno-śledczego
w Grudziądzu” – stwierdzano w jednym z dokumentów. W
Grudziądzu duchowni ponownie byli przesłuchiwania przez wspomnianego
oficera śledczego MBP Soplaka i nakłaniani przez niego do
współpracy z bezpieką. Powiodło się to w jednym przypadku. Ks.
Maziar został wówczas zwerbowany jako informator
„Adam”, a następnie włączony do wspomnianej już sprawy
obiektowej „A-O” w ramach której zamierzano
rozpracowywać pozostałych w Polsce duchownych greckokatolickich. Mimo
to werbunek ten nie okazał się sukcesem. Jak stwierdzono w jednym z
dokumentów nowopozyskany informator „świadomie ujawnił
fakt współpracy z UB przed rozpracowywanymi figurantami ([o.]
Puszkarski, ks. Hrynyk) [i] jednocześnie oświadczył dla przedstawiciela
UB, że »na swoich ludzi nie będzie mówić«. Wobec
powyższego został aresztowany”. Powtórnego zatrzymania ks.
Maziara dokonali funkcjonariusze MBP 28 IV 1949 r. w Warszawie. Tego
samego dnia funkcjonariusze człuchowskiego PUBP aresztowali jego żonę i
córkę, które jednak wkrótce zostały zwolnione.
Duchowny skazany został 28 IV 1952 r. przez WSR w Warszawie na 10 lat
więzienia, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na
lat 5 oraz przepadek mienia. Zwolniony został 22 VII 1953 r. Niewiele
brakowało by także ks. Daćko wyraził zgodę na współpracę z
bezpieką. Zaczął on nawet pisać zobowiązanie, jednak nie ukończył go i
nie złożył pod nim swego podpisu. „Ja niżej podpisany ks. Daćko
Konstanty zobowiązuję się do utrzymania w ścisłej tajemnicy, że dnia 2
III [19]49 [r.] inspektor Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego
proponował mi współpracę z Organami Bezp[ieczeństwa]
Publ[icznego]. Na którą nie zgodziłem się i nie chciałem
podpisać zobowiązania. Jestem uprzedzony, że za rozgłoszenie ujawnienie
przed kimkolwiek powyższej tajemnicy będę pociągnięty do surowej
odpowiedzialności do kary śmierci włącznie” – pisał on
następnie pod dyktando funkcjonariusza bezpieki. O pozostałych
kapłanach brak jakichkolwiek informacji. Decyzją Naczelnej Prokuratury
Wojskowej z 5 marca 1948 r. wszyscy przetrzymywani w Grudziądzu księża
mieli zostać zwolnieni. Na wolność wyszli oni 8 marca 1949 r., co
wywołało nawet pewien opór kierownictwa Wydziału V MBP.
Pobyt w COP Jaworznie odbił się fatalnie na
zdrowiu więzionych duchownych. Niektórzy nigdy już nie powrócili do pełni sił.
Kilku zmarło wkrótce po opuszczenia obozu. Wszyscy księża (zarówno uniccy, jak i
prawosławni) po dłuższym lub krótszym czasie powrócili do pracy duszpasterskiej.
Księża prawosławni objęli parafie na Mazurach albo Lubelszczyźnie (jako ostatni
do obowiązki kapłańskie podjął ks. Towstiuk w 1954 r.), zaś duchowni
greckokatoliccy w przeważającej większości – w związku z nieuznawaniem przez
władze komunistyczne Kościoła greckokatolickiego – zaczęli pracować jako
wikariusze w parafiach łacińskich zachodnich i północnych ziemiach Polski. Do
obrządku wschodniego powrócili po 1957 r.
Jak wyżej wspomniano zwolnieni z COP w Jaworznie kapłani nadal
znajdowali się pod obserwacją organów bezpieczeństwa i lokalnych
urzędników. „Pobudza wśród wiernych,
szczególnie z akcji »W«, nacjonalizm ukraiński
poprzez wygłaszanie kazań w języku ukraińskim itp. Ludność ta jest tym
bardzo zbudowana” – charakteryzowano na przykład w jednym z
dokumentów prawosławnego kapłana ks. Kostyszyna.
Niektórych z nich już po opuszczeniu obozu próbowano
pozyskać do współpracy. Próby te – co, jak się
wydaje, należy łączyć z traumatycznymi obozowymi przeżyciami i groźbami
ponownego uwięzienia – w trzech przypadkach zakończyły się
powodzeniem. Prawdopodobnie jeszcze w 1948 r., przebywający
wówczas w Ostródzie ks. Boziuk został pozyskany przez
funkcjonariuszy z miejscowego PUBP jako informator (pseudonimu nie
ustalono). Nie wiadomo jak długo i na ile owocną trwała ta
współpraca kapłana z bezpieką. W jednym z dokumentów
sporządzonych dwa lata później w Wydziale V WUBP w Olsztynie
stwierdzano jedynie, iż przebywający na łacińskiej parafii w Baniach
Mazurskich ks. Boziuk „żadnych materiałów nie daje [...],
na spotkania odmawia wykonywania zadań tłumacząc się brakiem czasu itp.
stara się wszelkimi sposobami uwolnić od współpracy”.
Kolejnym duchownym pozyskanym przez bezpiekę był wikariusz
rzymskokatolickiej parafii w Malborku ks. Charchalis zwerbowany 24
marca 1950 r. przez funkcjonariuszy WUBP w Gdańsku jako informator
„Polesie”. Również ten kapłan starał się uchylać od
wykonywania stawianych przed nim zadań. „Na werbunek poszedł
niechętnie, pod groźbą aresztowania i wznowienia śledztwa do jego
kontaktów z UPA. – charakteryzowano duchownego w jednym z
dokumentów – [...] Jest to ksiądz zamknięty w sobie,
małomówny i schorowany (serce – puchną mu nogi). Nigdzie
nie chodzi z tego powodu. Twierdzi, że żadnych kontaktów nie
utrzymuje poza swoim proboszczem. Na temat księży gr[ecko]kat[olickich]
unika rozmów. Nosi się z zamiarem wyjazdu z Malborka i
zwolnienia się na pewien czas z obowiązków duszpasterskich.
[...] Po uzyskaniu zwolnienia pragnie zamieszkać przy rodzinie i leczyć
się. Z nienawiścią w głosie podkreśla ciągle, że przyczyną jego choroby
jest Jaworzno, że siedział tam półtora roku niewinnie.
Doniesienia pisze pod przymusem podczas spotkań”. Ostatnim
ukraińskim duchownym, byłym więźniem COP w Jaworznie zwerbowanym do
współpracy był ks. Michał Doczyło, który 30 grudnia 1950
r. został pozyskany przez WUBP w Koszalinie jako informator
„Janek”. Z przedstawianej trójki był on – jak
się wydaje – najbardziej zaangażowany w kontaktach z bezpieką,
gdyż mimo faktu, że do werbunku posłużono się groźbami, to w
materiałach archiwalnych zawarto informacje, ze za donosy otrzymywał
też pieniądze. Nie wiadomo jak długo wspomniani duchowni byli
wykorzystywani przez organa bezpieczeństwa. Nie udało się też dotychczas ustalić
czy i w jakim stopniu zaszkodzili środowiskom w jakich się przebywali.
Pozyskania księży, dawnych więźniów COP w Jaworznie, przez peerelowskie organa
bezpieczeństwa nie można jednak oceniać jednoznacznie. W mniemaniu piszącego te
słowa zwerbowani przez bezpiekę duchowni byli raczej ofiarami systemu niż jego
wykonawcami, zaś ich zgoda na współpracę w niemałym stopniu podyktowana była
wspomnieniami z COP w Jaworznie i obawami przed ponownym
uwięzieniem.Aneks
Duchowni greckokatoliccy i prawosławni uwięzieni w
COP w Jaworznie (1947-1949)
L.p. Nazwisko i imię
Kapłan/ Numer obozowy/ Data
osadzenia/ Data
zwolnienia/
1. Abrahamowicz Adam greckokatolicki
2639 16 VII 1947 12 XII 1948
2. Boziuk Włodzimierz greckokatolicki 357 14 V
1947 2 IX 1947
3. Bułat Jan greckokatolicki 2581 10 VII 1947 12 XII 1948
4. Charchalis Eustachy greckokatolicki 356 14 V 1947 12 XII 1948
5.
Chylak Eugeniusz greckokatolicki 584 20 V 1947 12 VI 1947
6. Daćko Konstanty
greckokatolicki 3305 7 VII 1947 8 I 1949
7. Doczyło Michał greckokatolicki
3664 23 IX 1947 12 XII 1948
8. Dziubina Stefan greckokatolicki 2041 27 VI
1947 12 XII 1948
9. Fedoryszczak Grzegorz greckokatolicki 3309 7 VIII 1947
12 XII 1948
10. Haszczak Michał greckokatolicki 1792 10 VI 1947 8 I 1949
11. Hrebeniak Jarosław greckokatolicki 2432 3 VII 1947 12 XII 1948
12.
Jaremin Jan greckokatolicki 354 14 V 1947 12 XII 1948
13. Kałeniuk Emilian
greckokatolicki 385 14 V 1947 12 XII 1948
14. Kolankowski Aleksy
greckokatolicki 2518 7 VII 1947 20 IV 1948
15. Kostyszyn Mikołaj prawosławny
3336 13 VIII 1947 12 XII 1948
16. Kotys Emilian greckokatolicki 2521 7 VII
1947 12 XII 1948
17. Krupa Sylwester greckokatolicki 2593 12 VII 1947 8 I
1949
18. Krynicki Julian greckokatolicki 3315 7 VII 1947 31 VII 19481
19. Kundeus Józef prawosławny 3335 13 VIII 1947 12 XII 1948
20. Laszenko
Bazyli prawosławny 2529 9 VII 1947 12 XII 1948
21. Maziar Piotr
greckokatolicki 2597 12 VII 1947 8 I 1949
22. Męciński Jerzy greckokatolicki
2539 7 VII 1947 12 XII 1948
23. Nesterowicz Aleksy prawosławny 3337 13 VIII
1947 12 XII 1948
24. Seneta Jan greckokatolicki 3313 13 VIII 1947 12 XII
1948
25. Szeremeta Stefan greckokatolicki 590 20 V 1947 12 XII 1948
26.
Towstiuk Damian prawosławny 3153 25 VII 1947 8 I 1949
27. Zając Mikołaj
greckokatolicki 2564 7 VII 1947 8 I 1949
1 Data śmierci.
Źródło:
Zestawienie własne autora.
WYKAZ SKRÓTÓW WYSTĘPUJĄCYCH
W TEKŚCIE I ANEKSACH
AAN - Archiwum Akt
Nowych
AIPN - Archiwum IPN w Warszawie
AIPN Wr - Archiwum IPN we
Wrocławiu
AKMKr - Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie
APmsW
- Archiwum Państwowe miasta stołecznego Warszawy
APO - Archiwum Państwowe
w Olsztynie
APP - Archiwum Prymasa Polski w Warszawie
DP - Dywizja
Piechoty
COP - Centralny Obóz Pracy
KdsBP - Komitet do spraw
Bezpieczeństwa Wewnętrznego
KBW - Korpus Bezpieczeństwa
Wewnętrznego
MAP - Ministerstwo Administracji Publicznej
MBP -
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego
NPW - Naczelna Prokuratura
Wojskowa
OUN - Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów
PUBP -
Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego
PWRN - Prezydium Wojewódzkiej
Rady Narodowej
PZPR - Polska Zjednoczona Partia Robotnicza
RdsW -
Referat do spraw Wyznań
UdsW - Urząd do spraw Wyznań
UOP - Urząd
Ochrony Państwa
UPA - Ukraińska Powstańcza Armia
WdsW - Wydział do
spraw Wyznań
WUBP - Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa
Publicznego